Cześć!
Długo się zastanawiałam czy pisać "wstępny" post czy zacząć od tego co zamierzam tu robić.
Zadawaliście sobie kiedyś pytanie "ile początków mamy w swoim życiu"? Osobiście zaczełamsię nad tym niedawno zastanawiać. Co mnie do tego skłoniło? Gdy po raz kolejny pomyślałam "Dobrze, zacznijmy wszystko od nowa. Niech to będzie POCZĄTEK.". I rzeczywiście zaczął się wtedy jakiś nowy początek. Tylko dlaczego jest tak dużo tych nowych początków, startów w naszym istnieniu?
Początek życia, miłości, przyjaźni, szkoły, wiedzy, pracy, złości, nienawiści, wybaczenie, smutku, tęsknoty, niewiedzy... I jeśli te wymienione przeze mnie wcześniej można uznać za naturalne w życiu każdego człowieka, to co z innymi początkami.
Weźmy miłość jako najlepszy przykład - pierwszą, naturalną miłością jakiej powinniśmy zaznać jest ta od naszych rodziców. Niestety nie zawsze wszystko jest zgodne z ogólnym scenariuszem. Ale zostańmy przy tej pozytywnej wersji i załóżmy, że właśnie każdy jest obdarowany tą miłości. Później nadchodzi czas kiedy to my sami mamy kogoś obdarować tym uczuciem.
I tu pojawia się zawirowanie z początkami. Rzadko kiedy zdarza się, że pierwsza osoba, którą uważamy za tą jedyną właśnie nią jest. Oczywiście, każdemu życzę aby właśnie te pierwsze były tymi ostatnimi, ponieważ uważam to za coś pięknego (tak, zdecydowanie jestem w tej kwesti duszą romatyczną). Ale gdy jednak pierwsza nie okazuje się ostatnią to czeka nas nowy początek. I tak wciąż, aż znajdziemy tą odpowiednią. Mogłabym pisać więcej o miłości, ale to raczej temat na odzielny post, mimo że uważam miłośc jako temat niewyczerpalny.
Zostawmy miłość, przejdźmy do przyjaźni. Ile przyjaźni zaczynaliśmy, kończyliśmy i znów zaczynaliśmy. Mam czasami wrażenie, że przyjaźń jest trudniejsza niż miłość. Ale również jak w miłości tak i w przyjaźni wszystko zależy od cech osób tworzących ową przyjaźń. Miałam skończyć temat miłości, jednak to bardzo trudne, ponieważ w miłości występują wszystkie emocje, które wcześniej wymieniłam.
Dobrze, ale chyba odchodzę od tego co chciałam Wam przekazać. Czy wszystkie początki były warte zakończenia i czy wzystkie zakończenia były warte nowych początków? Możemy powiedzieć, że tyle samo jest zakończeń ile początków. Uważam, że początków jest zawsze o jeden więcej. Przecież, w końcu któryś początek musi być tym ostatnim.
Początek życia, miłości, przyjaźni, szkoły, wiedzy, pracy, złości, nienawiści, wybaczenie, smutku, tęsknoty, niewiedzy... I jeśli te wymienione przeze mnie wcześniej można uznać za naturalne w życiu każdego człowieka, to co z innymi początkami.
Weźmy miłość jako najlepszy przykład - pierwszą, naturalną miłością jakiej powinniśmy zaznać jest ta od naszych rodziców. Niestety nie zawsze wszystko jest zgodne z ogólnym scenariuszem. Ale zostańmy przy tej pozytywnej wersji i załóżmy, że właśnie każdy jest obdarowany tą miłości. Później nadchodzi czas kiedy to my sami mamy kogoś obdarować tym uczuciem.
I tu pojawia się zawirowanie z początkami. Rzadko kiedy zdarza się, że pierwsza osoba, którą uważamy za tą jedyną właśnie nią jest. Oczywiście, każdemu życzę aby właśnie te pierwsze były tymi ostatnimi, ponieważ uważam to za coś pięknego (tak, zdecydowanie jestem w tej kwesti duszą romatyczną). Ale gdy jednak pierwsza nie okazuje się ostatnią to czeka nas nowy początek. I tak wciąż, aż znajdziemy tą odpowiednią. Mogłabym pisać więcej o miłości, ale to raczej temat na odzielny post, mimo że uważam miłośc jako temat niewyczerpalny.
Zostawmy miłość, przejdźmy do przyjaźni. Ile przyjaźni zaczynaliśmy, kończyliśmy i znów zaczynaliśmy. Mam czasami wrażenie, że przyjaźń jest trudniejsza niż miłość. Ale również jak w miłości tak i w przyjaźni wszystko zależy od cech osób tworzących ową przyjaźń. Miałam skończyć temat miłości, jednak to bardzo trudne, ponieważ w miłości występują wszystkie emocje, które wcześniej wymieniłam.
Dobrze, ale chyba odchodzę od tego co chciałam Wam przekazać. Czy wszystkie początki były warte zakończenia i czy wzystkie zakończenia były warte nowych początków? Możemy powiedzieć, że tyle samo jest zakończeń ile początków. Uważam, że początków jest zawsze o jeden więcej. Przecież, w końcu któryś początek musi być tym ostatnim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz